Jestem szczęśliwą mamą i żonką. Tutaj zapisuję moje życie - częściej lub rzadziej. Jeśli masz ochotę - zapraszam do lektury:)
poniedziałek, 17 czerwca 2013
piątek, 14 czerwca 2013
nocnik again
Kiedy byli u moich rodziców ostatnio ich starzy znajomi, powiedzieli, że opowieści o tym, jak to za czasów tetry dzieci porzucały pieluchy o wiele wcześniej mam "włożyć między bajki". Sami mają skompikowane doświadczenia z młodszym (już teraz dorosłym) synem, który bardzo długo miał problemy tego gatunku. Chodzili z nim nawet do psychologa i pomogło w końcu jedno - czas. Sam do tego dojrzał.
środa, 12 czerwca 2013
a mnie się marzy...
A mnie się marzy... trójkołowiec dla drugiego dzieciątka. Mam nawet cuś na oku:
A nasze dziecię gada, gada, gada.
F: Flaniu chce iść na poctę!
Mama: Na pocztę?
F: A to ciekawe.
niedziela, 9 czerwca 2013
kłoszyk
Uwielbiam koszyki wszelkiej maści i natury, plastikowe także. Nie znoszę przechowywać w szafach i na szafach różnych rzeczy w workach foliowych albo papierowych wielkich torbach. Takie to jakieś... dziadowskie, niestajlowe:) A rzeczy tych do pakowania zbiera się z czasem sporo, np. ciuchy po F., które wracają od różnych koleżanek i których wywozić do dziadków nie ma sensu, skoro zaraz je braciszek będzie użytkował, buty różne, kurtki, czapki, szale itp. W Netto upatrzyłam sobie cuś fajnego, a mianowicie takie brązowe koszyki:
sobota, 8 czerwca 2013
mąż gotuje
Jak mój mąż gotuje, to ja wymiękam. Zdarza się to jedynie w weekendy lub święta, gdy jesteśmy w domku i nigdzie nie wyjeżdżamy, czyli dość rzadko. Ale ja wtedy naprawdę wymiękam. Obiady przygotowywane przeze mnie na co dzień mają tę zaletę, że robię je szybko i składają się przeważnie z trzech składników: baza (pyry, kasze wszelkiego rodzaju, ryż, kluchy lub makaron), warzywko (surówka lub cosik z mrożonki) i część trzecia do wyboru (dla mnie i F. mięsko, dla męża jajo lub jakiś tam wegetariański kotlet).
piątek, 7 czerwca 2013
cytaty
Moje dziecko przynosi do dużego pokoju pluszową kaczkę, dwie poduszki i kaczkę-foremkę do babek, zaczyna się z tym wszystkim zawijać w dywan i komentuje: Psyklyjemy się dywanikiem, będzie cieplejsej, o, jak ładnie!
wtorek, 4 czerwca 2013
pasje Madzik
Jakiś czas temu kuzynka męża miała bierzmowanie. Mąż był jej świadkiem, a ona ma być chrzestną naszego drugiego maluszka. Chciałam zamówić dla niej jakąś wyjątkową kartkę, bo sama nie miałam ani weny, ani materiałów, ani czasu na zrobienie takowej. Upatrzyłam sobie pewną kartkę, ale ocknęłam się w środę, a bierzmowanie było w poniedziałek i nie wiedziałam, czy mój plan wypali.
Na moje szczęście pani Magda, która robi te, cuda okazała się bardzo szybka i w piątek karteczka już była u mnie. Zgodziła się, abym zareklamowała jej rękodzieło na moim blogu.
Na moje szczęście pani Magda, która robi te, cuda okazała się bardzo szybka i w piątek karteczka już była u mnie. Zgodziła się, abym zareklamowała jej rękodzieło na moim blogu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



