Buszując na YouTube, trafiłam na to. Fragment mojego ukochanego z czasów licealnych serialu. Ach, cudowne lata dziewięćdziesiąte... No a teraz: który fajniejszy? Downey czy Sting?:) Nawiasem mówiąc, uwierzycie, że mój mężuś miał przyjemność rozmawiać ze Stingiem osobiście? Zazdroszczę mu... Podczas gdy ja niańczyłam kilkumiesięcznego Franciszka, mężu robił, jak to my mówimy, "rubbing shoulders" z kimś takim! Zdradzę Wam coś jeszcze: preferuję towarzystwo mego Franka nad towarzystwo Stinga, choć, trzeba przyznać, ten drugi śpiewa lepiej - na razie ;D
Enjoy!
I stinga i Ally uwieeelbiam :))))
OdpowiedzUsuńPierwszy sezon Ally McBeal - mistrzostwo! Później też oglądałam, ale z mniejszym zachwytem:)
OdpowiedzUsuńnie oglądałam niestety.. może warto to nadrobić? :-)
OdpowiedzUsuń