czwartek, 27 lipca 2017

paskudne lato


Nikt nie spodziewał się tak paskudnego lata.

Od poniedziałku jesteśmy w domu. Mężu urlopowany, ale praktycznie każdego dnia pada. We wtorek zlało nas dokumentnie. Staramy się jeździć na małe wyprawy rowerowe między atakami deszczu.

W sobotę byliśmy na weselu cioci K. Była imprezka jak się patrzy. Dzień upalny i duszny, a w nocy burza...

Mamy końcówkę lipca, a jeszcze nie było upałów. Marzy mi się parę cieplutkich dni - z upałem ok 25-30 stopni, z krótkimi spodenkami i grzejącym słońcem. Póki co figa z makiem.

W przyszłym tygodniu dzieci wracają do przedszkola, a F. przez kilka dni będzie chodził na basen - odrabia zajęcia, za które miał zwolnienie lekarskie. 

Dzieci spędziły trzy tygodnie na wsi. Najpierw jeden ze mną, potem jeden bez nas, a z dziadkami, a potem jeden znów ze mną. Jeszcze na jeden tydzień może skoczymy sobie na wieś w sierpniu. A w drugiej połowie sierpnia wyjeżdżamy na 10 dni nad morze - czekam na to jak kania dżdżu, choć tak naprawdę, to to oczekiwanie jest najlepsze - po powrocie czeka mnie powrót do pracy isarej rzeczywistości. A szczerze mówiąc - bardzo nie chce mi się wracać do pracy - jeszcze od niej psychicznie nie odpoczęłam. Ale mam jeszcze miesiąc.
Za radą męża mego odkładałam sobie co miesiąc pewną kwotę przez cały rok i dzięki temu na koniec lipca i na koniec sierpnia wypłacę sobie małą pensyjkę. Niby nic, a jednak. Poza tym przez cały rok zbierałam pieniądze do tzw. puszki wakacyjnej i na wyjazd nad morze będzie jak znalazł. Musiałam ją otworzyć w marcu, aby wpłacić zadatek, ale potem ją zakleiłam i zbieramy dalej. Żadnych monet - to cicha puszka - mężu i ja nie lubimy hałasu :) Tym to sposobem uzbierałam nam na wakacje, wrzucając do niej dodatkową kasę, która wpadła od rodzinki albo jakieś część kasy, którą zarabiałam na korkach.

W tym tygodniu uczymy F. grać w naszą ukochaną grę, czyli Carcassone. Poza tym graliśmy dziś w Scrabble po angielsku i w Potwory do szafy. Świetnie jest spędzać razem czas...

F. ma w tym tygodniu problemy z zasypianiem - potrzebuje mniej snu? Dziś siedzieliśmy sobie wieczorkiem i rozmawialiśmy o szkole - czeka go wiele nowości od września. Wyraził obawę, czy znajdzie tam przyjaciół. Pytał o lekcje w-f-u, o przerwy (ile trwają?), o to, czy można się tam bawić. A ja nieuchronnie zmierzam ku lekturze książki A. Stein "Dziecko z bliska idzie w świat", bo ogarnia mnie lekki stresik. 

Poza tym zaczęłam czytać


Ciekawe, ciekawe, ciekawe...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz