czwartek, 11 lipca 2019

na szybciutko!

Jestem sama w domu, słucham takiej oto płyty, którą upolowałam w Empiku prawie za darmo:


Mężu pojechał popracować ze swoim przełożonym, a do mnie za godzinę przyjedzie koleżanka na kawkę i jeszcze chcę na szybko coś do tej kawy upiec, więc czasu mało.

środa, 26 czerwca 2019

Lato...

Upały...
Siedzę przy stole, piję Sommersby z lodem i słucham, jak w sąsiednim pokoju M. pokasłuje. Podczas tych upałów złapała go wirusówka i mężu też się zaraził. Niestety M. nie może się pozbyć uporczywego, nieproduktywnego kaszlu. Wczoraj lekarz go obejrzał, osłuchał i niby jest ok... 

Skończył się rok szkolny. Nasz F. przeszedł do III klasy... Niedawno się rodził, niedawno do przedszkola szedł KLIK, a tu już III klasa go wita... Za to nasz M. od września zaczyna zerówkę w przedszkolu, a za rok wita go I klasa. I to dopiero jest szok...

piątek, 1 marca 2019

tchnienie wiosny

Ciut cieplej się zrobiło i jakby wiosną powiało, mróz zelżał, temperatura plusowa. Samochody naprawione po raz kolejny - dziś wykasowano nam ponad osiem stów. Luty przeleciał nam szybko i bardzo, bardzo pracowicie. P. rozkręca swoją dodatkową działalność i mocno się napracował w tym miesiącu. Ja natomiast przygotowywałam event charytatywny i też się nachapałam jak pies, ale satysfakcja jest. Było pięknie, wyszło, udało się, jestem szczęśliwa z tego powodu. Pomagało mi mnóstwo osób, którym jestem bardzo, bardzo, ale to bardzo wdzięczna - kwota, którą zebraliśmy jest naszym wspólnym dziełem.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

styczeń 2019

Mam nową książkę - mąż mi kupiwszy. On przeczytał już po angielsku i często do niej wraca - ponoć świetna. Póki co relaksowałam się, podczytując da równowagi wewnętrznej "Noelkę" Musierowicz, ale to niechybnie wezmę na widelec i to niedługo.

Mamy styczeń - styczeń deszczowy i raczej mało zimowy, ale jest. Na Nowy Rok na barani skok - mawiała pono moja prababka i faktycznie - przybyło tego dnia ciut, choć niedużo. Jutro nie idę do pracy - ferie. Ta nadzieja mnie niosła przez ostatnie dwa tygodnie, kiedy praca w szkole była szczególnie intensywna. Szkoły w naszym mieście strajkowały, ale my przynależymy wszak do sektora prywatnego. Całym sercem byłam jednak ze strajkującymi i mam nadzieję, że wywalczą podwyżkę naszych beznadziejnych pensji.

piątek, 21 grudnia 2018

grudniowo


Another year has gone by - śpiewała Celine - and I'm still the one by your side after everything that's gone by.

piątek, 9 listopada 2018

listopad - liść opadł

Nie dowierzam - listopad. Ludzie, ja żyję w jakimś matrixie. Budzę się w poniedziałek rano i zasypiam w piątek wieczorem. W tzw. międzyczasie jest gonitwa myśli i wszystkiego innego. Nasze życie na obecnym etapie odbywa się szybko i intensywnie. Czy kiedyś bywało inaczej? Ano bywało, a mój blog tego dowodem. Bywało się w domku z dzieckiem / dziećmi, bywało. Był to inny zupełnie czas w moim życiu, kolejny jego etap, do którego powracam teraz z rozrzewnieniem. Byłam wtedy bardzo zmęczona. Ale teraz też jestem. Po prostu wtedy nie wiedziałam, że już zawsze tak będzie :)

czwartek, 2 sierpnia 2018

sierpniowo i upalnie, przedweselnie i przedwyjazdowo

Zaczął się sierpień i choć trudno w to uwierzyć - jestem sama w domu. F. pojechał wczoraj do dziadków. M. od wczoraj wrócił do przedszkola. A ja mam wiele tzw. "tudusów" na mojej liście, ale postawiłam też sobie za cel sklecić dziś post na moim starym i zaniedbanym blożku.

Trwają upały i to już od maja! Temperatura w tym tygodniu każdego dnia sięga 30 stopni, a w domu "zaledwie" 27. W dużym pokoju mam całkowicie spuszczone rolety i siedzę przy zapalonym świetle. Przyjęłam strategię nieotwierania okien. To lato oddaje nam z nawiązką paskudną zeszłoroczną pogodę o tej porze :)